czwartek, 29 stycznia 2015

Rozdział 1

            Pierwszy września. To czas, gdy po dwóch miesiącach odpoczynku z uśmiechem wracamy do szkoły. Zrzędzący dotychczas nauczyciele są bardziej odporni na wszelkie wybryki podopiecznych, a uczniowie przez krótki czas mówią same miłe rzeczy na temat szkoły. Ludzie zapominają o wcześniejszych wypadkach, których w moim przypadku było dużo. Nigdy nie uznawano mnie za grzeczną dziewczynkę. W pierwszej klasie, nie zdając sobie sprawy z konsekwencji zatrzasnęłam nielubianą przeze mnie koleżankę w toalecie. Ten ''niefortunny'' wypadek trzymał mnie przez kolejne sześć lat.W gimnazjum zdarzyło się też parę wpadek. Jednak mam nadzieję, że w liceum nie wydarzy się żadna rzecz, która odbiłaby się później na moim zachowaniu.
-Wchodzimy? - zapytałam spoglądając na bliźniaka.
-Nie cholera, podziwiajmy drzwi. - burknął. Szarpnął za srebrną klamkę tym samym otwierając drzwi. W sali znajdowała się nauczycielka oraz reszta uczniów. Uśmiechnęłam się delikatnie, łapiąc się kurczowo rękawa koszuli Maxa. Wywrócił oczami. Rozejrzałam się po kilkunastu nowych twarzach.W lewym kącie siedziała  blond włosa panna, która opierała się na ramieniu kolegi siedzącego obok. Na pewno farbowane - pomyślałam. Chłopak złapał mnie za rękę prowadząc mnie do ławki pod oknem.
-Mogłabym wiedzieć co ty wyprawiasz? - spytałam bruneta spoglądającego na dziewczyny za nami.
-Ucisz się. Cały czas aby ględzisz.  - wymamrotał. Od kilku miesięcy dziwnie się zachowuję. Nigdy wcześniej tak się do mnie nie zwracał. Po szkole rozbrzmiał głośny dzwonek. Pedagodzy razem ze swoimi wychowankami udali się do domu.
-Ej mała poczekaj! - usłyszałam krzyczenie za moimi plecami.
-Czego? - odwróciłam się spoglądając na zarumienionego braciszka.
-Dobra przepraszam za moje zachowanie. Nie powinienem. - powiedział łapiąc mnie za nadgarstki.
-Jeszcze raz! - wrzasnęłam. Wszyscy przechodzący obok nas ludzie zaczęli się nam dziwnie przyglądać.
Ruszyliśmy dalej. Boisko szkolne otaczały ciemnozielone sosny, w narożnikach były posadzone różnorodne kwiaty w tym  różowe róże, które sprawiały wrażenie nieśmiałych. Plac otaczał metrowy jasnobłękitny płot, po którym spływały niewielkie krople. Czekoladowe ławki ustawione w jednym rzędzie były jeszcze wilgotne od wczorajszej mżawki. Wychodząc z terenu szkoły, wpadł na nas niebieskooki blondyn ubrany w białą koszulę oraz szare spodnie zwężone u dołu.
-Przepraszam. Nie zauważyłem cię. - powiedział, podając mi rękę. Delikatnie podniosłam kąciki ust.
-Wszystko...dobrze. - szepnęłam ocierając czarną sukienkę z niewielkiej ilości piasku.
-Sory, że się wtrącę ale ty chyba jesteś ślepy albo głupi. Jednak po dłuższym zastanowieniu stwierdzam, że głupi. Nie wiesz, że tą drogą może ktoś chodzić? - zapytał  Maximilian, który bacznie obserwował cały wypadek. Odepchnął chłopaka od nas w tym samym idąc przed siebie. Pożegnałam nastolatka, następnie pobiegłam do brata.
-Jesteś idiotą! Przeprosił mnie! - złapałam go za ramię, odwracając go. Schylił głowę.
-Słucham? - przerzucił w miarę długą grzywkę zasłaniającą widok. Z jego pogodnych dotąd oczu, biła nienawiść oraz złość, którą tłumił w sobie. Shit! Ja i ten mój niewyparzony język! 


Okej mamy pierwszy rozdział. Moim skromnym zdaniem to nawet,nawet :) Ale Wasze zdanie słoneczka również się liczy. Zapraszam do komentowania rozdziału . Już wkrótce nowy rozdział. 

-#Dangerous




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz